Zakończenie sezonu 2009
Na tegoroczną imprezę z okazji zakończenia sezonu nurkowego wybraliśmy piękny ośrodek wypoczynkowy „U Maksia” położonym na mazurach niedaleko jeziora Brajnickiego. Można by powiedzieć że imprezy, bo zabawa główna przewidziana była na piątek wieczór a jednak w sobotę też bawiliśmy się świetnie. Ale od początku…. Pierwsi goście zjechali się w piątek popołudniu i tak zaczęli dobijać kolejni. Często zmęczeni po całym dniu pracy ale i tak w doskonałych nastrojach zwłaszcza że perspektywa relaksu w “miłym swym gronie” poprawiała humory. Bywało nawet, że z Pekinem wybiegaliśmy na ulicę, żeby skierować do ośrodka mniej orientujących się w okolicy imprezowiczów. Zaczęliśmy wieczorne odprężenie doskonałą kolacją, która dość szybko przerodziła się w huczną zabawę. Sala przygotowana na przyjęcie trzydziestu osób bardzo szybko wypełniła się imprezowiczami. Wszyscy bawili się świetnie, nie było osoby która została by w tyle, co więcej, często widać było tych którzy wybitnie ciągnęli naprzód. Mieliśmy tancerzy rodem z tańca z gwiazdami no i oczywiście karaoke gdzie zabłysnęło parę wybitnych talentów. Nasz Ojciec Instruktor też pokazał że stać go na super luz o czym mogli przekonać się wszyscy pozostali…. Zabawa trwała prawie do rana i chyba nie było osoby która by się oddaliła wcześniej…
Następnego dnia spotkaliśmy się na śniadaniu i oczywiście poprzednia noc pozostawiła pewne ślady na naszych twarzach, zmęczenie i lekkie niedospanie, nie mniej jednak dalej czuliśmy się świetnie. Gościem na zakończeniu był Marek który reprezentował firmę Mares i zaraz po śniadaniu przygotował dla nurków prezentację sprzętu Mares’a i parę niespodzianek-prezentów. To zachęciło klubowiczów do wejścia do wody, niektórzy nawet dzięki uprzejmości Marka i jego firmy mieli okazję wypróbować pod wodą aktualny sprzęt jak i nowości z oferty firmy. Na akwen do nurkowania wybraliśmy dobrze nam znane jezioro Świętajno potocznie przez wszystkich zwane Nartami. Ze względu na warunki panujące nad wodą jak i pod nią, nie wiele osób zdecydowało się na nureczka. Po nurkowaniu wszyscy wróciliśmy do osrodka i mieliśmy czas na zregenerowanie ciała przed kolejną imprezą. Niektórzy po prostu poszli się przespać innych zachęcił las i poszli na spacer.
Tak nadszedł kolejny wieczór…. i kolejne szaleństwo. Mieliśmy rozpocząć po kolacji ale jakoś tak nie wyszło bo w pewnym domku większość zebrała się już dużo wcześniej :) Tym razem bawiliśmy się przez ścianę z imprezą weselną i ku zdumieniu weselnych gości, nam szło lepiej. Z początku wszyscy chcieli zachować fason bo przecież to druga noc z rzędu no a nazajutrz trzeba wracać prawie 200km do domu, ale dość szybko przestaliśmy się tym przejmować. Rzeczywiście było trochę mniej “pląsów” ale za to super konkursy gdzie siłą i wytrwałością wykazali się klubowicze jak i osoby towarzyszące. Nagrody w konkursach dzięki hojności właścicieli klubu i firmy Oceania były bardzo atrakcyjne w związku z czym chętnych do konkursów nie brakowało.
Na początek sztandarowa dyscyplina, czyli składanie sprzętu na czas. Tutaj były różne kombinacje, a mianowicie z zawiązanymi oczami, z rozpiętym pasem na butle lub i jedno i drugie. W tej konkurencji najlepszy okazał się Adaś Zawłocki (teraz już wiemy kto będzie pomagał składać sprzęt kursantom). W ramach uatrakcyjnienia tej części imprezy do boju stanęło dwóch instruktorów Piotr Kędzia i Kondrad Stachowicz. Wszyscy im z zapałem dopingowali a zwycięzcą okazał się “Ojciec Instruktor”.
Kolejną konkurencją było wyciskanie butli nurkowej nad głowę. Z oczywistych przyczyn, oddzielnie walczyli panowie i panie. Dziewczyny wyglądały dość komicznie, próbując wycisnąć kolejny raz tak duży ciężar, niektóre nawet czuły się przeważone, chłopaki natomiast do sprawy podeszli bardziej ambicjonalnie szczególnie że za plecami mieli dopingujące im partnerki :)) Koniec końców wygrali Ewa Reszka i Adam Pilch, czego im serdecznie gratulujemy!
Tak minęła kolejna impreza i kolejna nie przespana ale za to niesamowita noc!!
W niedzielę rano wspólnie spotkaliśmy się na śniadaniu a zaraz po nim miało nastąpić nurkowanie dla wytrwałych, ale tym razem jakoś żaden wytrwały się nie zgłosił.
Wszyscy w doskonałych nastrojach wrócili do domu…